Jeśli ktoś chce być informowany, niech zapisuje się TUTAJ.
Chciałabym również, aby każdy czytający SKOMENTOWAŁ, podpisując się. To naprawdę dla mnie wiele znaczy.
Miłego czytania!
Jace's Pov.
Przekraczając próg przeklętego domu, Hayley zaprowadziła mnie do salonu, gdzie siedzieli nasi rodzice.
Na jej widok wstali; na twarzy ojca gościł uśmiech, ale wtedy mnie zobaczył.
Przekraczając próg przeklętego domu, Hayley zaprowadziła mnie do salonu, gdzie siedzieli nasi rodzice.
Na jej widok wstali; na twarzy ojca gościł uśmiech, ale wtedy mnie zobaczył.
Jego ciało zesztywniało, oczy otworzyły się szerzej, a tęczówki pociemniały. Mama zdawała się mnie nie poznawać, lub po prostu tak świetnie udawała.
Widziałem jak jabłko Adama ojca powoli się rusza, co oznaczało, że z trudem przełknął ślinę.
-Mamo, tato, to mój najlepszy przyjaciel, Jace.- Przedstawiła mnie Hayley, a ja delikatnie się uśmiechnąłem.
-Dzień dobry.- Powiedziałem grzecznie, ściskając dłoń mamy, a następnie taty. Jego uścisk był niepewny, a dłoń lekko drżała.
-Jestem Emilly, a to mój mąż, Jeremy. - Przedstawiła kobieta, a ja skinąłem głową.- Chodźcie do stołu!- Zawołała, pchając moją siostrę w stronę kuchni.
Ja i ojciec zostaliśmy w tyle. Podążałem powoli za Emilly, ciągnąc ociężale stopę za stopą. Jeremy szedł za mną, ciężko oddychając.
-Hayely...- Zaczął nasz ojciec. Dziewczyna odwróciła się w jego stronę, patrząc spod uniesionych brwi.- Ja i twój przyjaciel za chwilę dojdziemy.- Uśmiechnąłem się do siebie, wiedząc, co się szykuje.
-Hayely...- Zaczął nasz ojciec. Dziewczyna odwróciła się w jego stronę, patrząc spod uniesionych brwi.- Ja i twój przyjaciel za chwilę dojdziemy.- Uśmiechnąłem się do siebie, wiedząc, co się szykuje.
Ruszyłem za nim po
schodach na górę, aby następnie znaleźć się w sypialni. Opadłem
na łóżko, podczas gdy Jeremy zakluczył drzwi. Rozejrzałem się
po pomieszczeniu, chłonąc każdy szczegół. Byłem tutaj drugi
raz, a ten pierwszy pamiętam jak przez mgłę.
Na ścianach znajdowały
się liczne zdjęcia rodzinne (oczywiście, beze mnie) oraz obrazy.
Podłogę pokrywał puszysty, błękitny dywan, pod którym skrywały
się jasne panele, a ogromne, miękkie łóżko razem z pościelą
miało kolor ecri. Po jego obu stronach stały etażerki w kolorze
camel, takim samym, jaki miała komoda na ubrania.
Zero wyczucia gustu.
Ojciec
odchrząknął, a ja uniosłem na niego wzrok, spoglądając w taki
sam kolor tęczówek, jak moje. Widziałem między nami wiele
podobieństwa; sposób wymowy, postawa, kolor oczu i rysy twarzy. Nie
chciałem być do niego podobny, w moich oczach był jedynie
bezdusznym potworem, ale jednocześnie był moim ojcem, czego nie
mogłem zmienić. Starałem się chociaż charakterem być inny,
zwyczajnie nie być nim.
-Więc...-
Zaczął niepewnie Jeremy, spuszczając wzrok na podłogę. Usiadłem,
splatając dłonie i wbijając w niego na wpół wyczekujące i na
wpół nienawistne spojrzenie. Podniósł głowę, przy okazji
oblizując wargi. W jego oczach widziałem coś dziwnego, coś, czego
nie było nigdy wcześniej. Smutek, skruchę. Zmarszczyłem brwi, nie
do końca rozumiejąc.
-Jace...
Jak? - Głos ojca drżał, na co prychnąłem.
-No
jak to, jak? Normalnie.- Odpowiedziałem, niedbale wzruszając
ramionami.
-Ale...
Myślałem, że ty...
-Że
nie żyję? - Dopowiedziałem za niego. Ostrożnie skinął, a ja
zaśmiałem się gardłowo, choć bez krzty rozbawienia..- Co prawda,
nieźle się mną zająłeś. Złamane żebra, krwotok wewnętrzny...
Och i pęknięta czaszka! - Zawołałem entuzjastycznie. W oczach
Jeremy'ego zalśniły łzy, co we mnie wywołało ogień. Gorący,
wszechogarniający płomień nienawiści.- Ale znaleźli się ludzie,
którzy mi pomogli.- Dopowiedziałem przez zaciśnięte zęby. Jego
dolna warga zadrżała.
-Ja...
Ja nie chciałem, żeby tak się stało.- Wyszeptał, ze wstydem
spuszczając głowę. Moje zęby błysnęły w okropnym uśmiechu.
-Więc
dlaczego mnie biłeś?- Spytałem wstając.- Dlaczego mnie wyzywałeś
? - Podszedłem do niego, chwytając mocno jego podbródek w palce. -
Dlaczego, kurwa? - Krzyknąłem mu w twarz przez zaciśnięte zęby.
Zamknął oczy, lecz jeszcze przed tym wypłynęły z nich łzy.
Uderzyłem jego głową o drzwi, w końcu go puszczając.
-Nienawidzę
cię. I zemszczę się.- Obiecałem. Jeremy ponownie otworzył swoje
ciemne oczy, patrząc na mnie z czystym przerażeniem. Uśmiechnąłem
się z satysfakcją.- Będę twoim najgorszym koszmarem. Będziesz
bał się własnego cienia!
Jego
Jabłko Adama poruszyło się, a pokój wypełnił dźwięk
przełykanej śliny. Nagle wydawał mi się mały, to ja nad nim
górowałem.
Przesunąłem
go, otwierając drzwi i udając się do kuchni, gdzie Hayley razem z
naszą matką nakładała na talerze w kwiatowe wzory lazanię.
Uśmiechnąłem się do nich, pomagając rozstawić szklanki z
pomarańczowym sokiem. Usiedliśmy do stołu, a chwilę później
dosiadł się Jeremy, z lekkim, udawanym uśmiechem.
-Smacznego.-
Powiedział cicho, po czym odchrząknął. Na mojej twarzy
rozprzestrzenił się jeszcze większy uśmiech.
~*~
Po
skończonym posiłku pomagałem Emilly z myciem naczyń, a Hayely
wycierała stół. Jeremy zaś robił herbatę i szykował deser, z
którym mieliśmy udać się do salonu.
Gdy
Hay skończyła, podeszła do zlewu odłożyć ścierkę przy okazji
z uśmiechem muskając mój policzek. Zaśmiałem się, a ona puknęła
mnie w ramię. Wtedy rozbrzmiał dźwięk dzwonka u drzwi.
-Ja
otworzę! - Oznajmiła ze śmiechem moja siostra.
-Okej!
- Odpowiedziała równie entuzjastycznie mama, choć było to
udawane. Gdy Hayley wyszła, Emilly cicho zwróciła się do mnie.-
Nie wiem, co robisz, że jest taka szczęśliwa, ale dziękuję ci za
to, synu.
Uniosłem
wysoko brwi szoku. Myślałem, że ona nie wie.
Kobieta
uśmiechnęła się do mnie ciepło, co ja odwzajemniłem.
Wtedy
usłyszeliśmy krzyk Hayely.
-Zostań
tu. - Nakazałem szeptem, sam ruszając w stronę wejścia. Po drodze
ręką sięgnąłem broń.
Wyszedłem
zza rogu, dostrzegając masywną postać ubraną w czarny płaszcz,
naciągnięty na głowę kaptur i białą maskę na twarzy.
-Hayley,
schowaj się.- Powiedziałem, nie spuszczając wzroku z „gościa”.-
Czego chcesz?- Warknąłem. Postać zaśmiała się gardłowo,
zmechanizowanym głosem, wywołując dreszcze wzdłuż mojego
kręgosłupa.
-Daj
dziewczynę, a nikt nie zginie. - Odpowiedziała postać, zimnym,
spokojnym tonem.
-Po
moim trupie.- Prychnąłem, celując bronią w jego głowę. Miałem
obawy co do maski, lecz musiałem ryzykować.
-To da
się zrobić.- Mechaniczny głos się zaśmiał, a ja nie czekając
strzeliłem. Moje powieki nawet nie drgnęły, podczas gdy poczułem
ból w uszach, spowodowany głośnym wystrzałem.
Postać
padła na ziemię, a ja odetchnąłem, patrząc, jak wokół jego
głowy tworzy się kałuża krwi.
-Jace...
- Usłyszałem cichy głos mojej siostry z tyłu. Obróciłem głowę,
wpatrując się w jej niespokojne, zielone oczy, które skierowane
były w stronę martwej postaci. Schowałem broń do kieszeni,
następnie podchodząc do siostry i zamykając ją w szczelnym
uścisku.
-Widzisz?
Nic ci nie grozi.- Zapewniłem, szepcząc wprost do jej ucha.
-Trzeba
dzwonić po policję! - Krzyknęła Emilly, a ja wraz z Hayley
spojrzeliśmy na nią, odrywając się od siebie.
-Nie.-
Powiedział stanowczo Jeremy. Jego głos był zimny i odległy.
Wszyscy spojrzeliśmy na niego, a on patrzył w przestrzeń. - Jace
się tym zajmie.
Pokiwałem
głową, wyciągając telefon. Wybrałem numer Liam'a i przyłożyłem
komórkę do ucha.
-Halo?-
Odezwał się Payne po trzech sygnałach.
-Mamy
trupa.- Powiedziałem bez ogródek. Słyszałem, jak chłopak
poprawia się na krześle, które wydało charakterystycznie
skrzypnięcie. - W domu rodziców Hayley.
-Okej,
przyślę kogoś. - Nie pytał o nic więcej, tylko się rozłączył.
Schowałem telefon do kieszeni i spojrzałem na nich.
Wyraz
twarzy Jeremy'ego był nieobecny, za to Emilly przerażony. Hayley
spoglądała na mnie ze zmartwieniem, więc posłałem jej
uspokajający uśmiech.
-Nic
się nie stało.- Powiedziałem, delikatnie się uśmiechając.
Wtedy
usłyszałem tykanie.
-Uciekajcie!
- Krzyknąłem co sił w płucach, ponaglając ich gestem dłoni.
Czas jakby zaczął płynąć wolniej, a wszystko spowodowane było
przypływem adrenaliny w moich żyłach. Wszyscy ruszyli do wyjścia,
a ja za nimi. Wybiegli tylnymi drzwiami, a gdy ja już przekraczałem
próg, usłyszałem mechaniczny śmiech.
I
wszystko wybuchło, wyrzucając mnie w powietrze.
pisz dalej :) czekam z niecierpliwością :*
OdpowiedzUsuńŚwietne są te Twoje opowiadania pisz dalej :D
OdpowiedzUsuńcudownie piszesz, chociaż to wiesz to to powtórzę.
OdpowiedzUsuńi będę powtarzać do usranej śmierci.
bo to jest kuwa fakt.
i NIE pozwolę Ci przestać pisać tego bloga.
dziękuje za uwagę.
pozdrawiam.`@Marthaa_Offical. xx
Jest to genialne opowiadanie, pisane przez genialną osobę.... Dawno nie komentowałam bo nie mogła znaleźć tamtego jak i tego bloga ;// Przepraszam bardzo xx
OdpowiedzUsuń