Od Autorki: Na wstępie chcę wyjaśnić, że tego rozdziału w ogóle miało nie być. Chciałam od razu ukazać sceny, gdzie Jace i Hayley są w domu ich rodziców, jednak stwierdziłam, że musicie jeszcze trochę zapoznać się z dzieciństwem Jace'a i tyranią ich ojca. Stąd właśnie rozdział Memories.
Dodatkowo chcę dodać, że jak na razie skupimy się właśnie na nim, a nie na Hayley, choć ona jest główną bohaterką. Uwielbiam tego bohatera i stwierdziłam, że zasługuje na trochę większą ilość uwagi.
Pamiętajcie, że dzięki komentarzom mogę poznać waszą opinię i wiedzieć, co poprawić w przyszłości. Dodatkowo to również motywacja.
"...A Teraz Śpij. I zapomij o tym, co widziałeś, co słyszałeś co przeżyłeś i, pomyśl, że to sen. Że to wcale, nie działo się. Tak będzie lepiej. Śpij..."
Oglądałem siniaki na moich rączkach, przy okazji każdego delikatnie dotykając.
Pociągnąłem nosem, wycierając mokre policzki i dotykając licznych ran na całym ciele. Bolało mnie wszystko, ale najbardziej serce, z powodu tego, że mój ojciec mnie nienawidzi.
Usiadłem bardziej w rogu mojego małego pokoju, a właściwie schowka pod schodami, by ukryć się przed światłem wpadającym pod drzwiami.
Bałem się, że on znów tu przyjdzie, by robić mi krzywdę.
I jak na zawołanie usłyszałem kroki, a moje serce na moment przystanęło. Z trudem przełknąłem ślinę, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że te kroki były lżejsze.
Do pomieszczenia weszła moja młodsza o cztery lata siostra. Cichutko zamknęła drzwi i podeszła do mnie, by następnie mnie przytulić.
-Dlaczego nie mogę z Tobą rozmawiać?- Spytała cichutko Hayley. Pogłaskałem jej ciemne włosy obolałą ręką, krzywiąc się z bólu.
-Nie wiem, siostrzyczko.- Szepnąłem, zachrypniętym głosem. Lekko zakaszlałem, po czym obok nas wyplułem trochę krwi. Dziewczynka zamknęła oczy, wtulając się we mnie mocniej, przez co syknąłem. Mimo to, tuliłem ją do siebie mocno, a słona kropla spłynęła z mojego oka.
-Hayley ! - Usłyszeliśmy potężny głos, oboje się wzdrygając.
-Idź.- Szepnąłem, pchając ją w stronę drzwi. Przytaknęła i ruszyła do wyjścia.
-Kocham Cię, braciszku.- Powiedziała, a ja zauważyłem w jej oczach łzy.
-Ja Ciebie też, księżniczko.
Przebudziłem się, ze świstem łapiąc powietrze. Usiadłem, przecierając twarz dłońmi.
Patrzyłem na skąpaną w ciemności ścianę, ale nawet tam dopadały mnie wizje przeszłości, która ciągnęła się za mną przez lata.
Odwróciłem wzrok i spojrzałem na Hayley, której włosy rozsypane były na poduszce, a twarz miała spokojny wyraz, co również i mnie uspokoiło, a na moją twarz wkradł się delikatny uśmiech.
Kciukiem pogłaskałem jej ciepły policzek, czując, jak spod mojej powieki wypływa słona łza.
Otarłem ją szybko, kładąc się z powrotem i myśląc o różnych rzeczach, a po chwili już spałem.
Usłyszałem uderzenie drzwi i od razu uchyliłem powieki, zauważając mojego ojca. Jego twarz czerwona była ze złości, a w powietrzu unosił się zapach alkoholu.
Szybko zerkając na zegar, zauważyłem, iż była godzina trzecia nad ranem. Z trudem przełknąłem ślinę, nie ruszając się z miejsca.
-Wstań, do kurwy nędzy! - Warknął ojciec. Jego brązowe oczy były ciemniejsze niż zazwyczaj.
Chciałem się podnieść, lecz strach sparaliżował każdą moją kończynę; mogłem jedynie oddychać i szybko mrugać.
Pewnym krokiem doszedł do mnie, wyszarpując mnie spod ciepłej kołdry, i rzucił mnie na podłogę. Zaskomlałem z bólu, ale ugryzłem się w język, by nie krzyknąć.
Poczułem jego ciężki but na swoich żebrach, a w moich płucach zabrakło powietrza.
Łzy nieprzerwanie leciały z moich oczu, podczas gdy ja robiłem się siny z braku tlenu.
A on; człowiek, który był moim ojcem, stał nade mną, śmiejąc się z mojej bezbronności.
Zacisnąłem zęby, czując wzrastający we mnie ogień nienawiści. Gdybym mógł się wtedy odezwać, zapewne powiedziałbym, jak bardzo go nienawidzę, a on zabiłby mnie na miejscu.
Na szczęście, ja próbowałem złapać oddech, a on wyszedł z mojego pokoju.
Po pewnym czasie zacząłem znów oddychać, a gdy to się stało, ściągnąłem z łóżka kołdrę i ruszyłem do rogu pokoju pod schodami, gdzie czułem się najbezpieczniej. Ponieważ mój ojciec był wielki, nie mógł mnie dosięgnąć, gdy się tam chowałem.
Nakryłem się kołdrą i zacząłem cicho łkać w jej powierzchnię.
Co takiego zrobiłem, że zasłużyłem sobie na taki los?
~*~
Gdy ponownie otworzyłem oczy, przez mały otwór na zewnątrz, do pokoju wpadało światło. Wstałem i jak najciszej wyszedłem z pomieszczenia.
Przystanąłem, nasłuchując, czy nikogo nie ma w pobliżu. Jak się okazało, dom był pusty, albo przynajmniej na dole nikogo nie było.
Szybko, choć cicho, udałem się do kuchni i zjadłem dwie suche kromki chleba, sprzątając po sobie każdy najmniejszy okruszek.
Wyglądając przez okno nad zlewem zauważyłem, iż nie ma samochodu, więc dom był pusty.
Biegiem ruszyłem na górę, gdzie od razu udałem się do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, szorując się bardzo mocno i krzywiąc z bólu.
Po wyjściu z kabiny otworzyłem szafkę z lekami i wyjąłem kilka tabletek przeciwbólowych, buteleczkę wody, jakieś plastry i bandaże.
Zostawiając pomieszczenie w idealnym porządku, udałem się z powrotem do mojego pokoju, bojąc się, że ojciec zauważy mnie poza nim.
Połknąłem dwie tabletki wodą mineralną, następnie na mniejsze rany założyłem plastry, a większe obwiązałem bandażami.
Skończywszy, schowałem wszystkie rzeczy głęboko pod łóżko, a sam wszedłem pod kołdrę w rogu pokoju.
Pod wpływem leku moje ciało lekko się odprężyło, a ja mogłem spokojnie zasnąć, choć gdzieś w głębi mnie i tak czaił się strach.
Obudziłem się, lecz tym razem był już ranek. Rozejrzałem się po łóżku, a następnie po jasnym pokoju, zauważając, że Hayley nigdzie nie ma.
Jak strzała wypadłem z łóżka, ubierając na siebie spodnie i podkoszulek, a następnie biegiem rzuciłem się na dół.
Moje serce waliło jak młot, a ja w duszy modliłem się tylko o to, by nic jej się nie stało.
I wtedy usłyszałem jej śmiech, a moje ciało się odprężyło.
Ruszyłem za tym dźwiękiem, zauważając ją razem z Louis'em w kuchni. Chłopak pił kawę, a ona stała do niego przodem, opierając się o blat.
Szybkim krokiem podszedłem do niej i z całej siły ją przytuliłem, co Hayley po chwili wahania odwzajemniła.
-Coś się stało, Jace?- Spytała cichym, delikatnym głosem. Poczułem ukłucie w sercu na myśl o tym, jak krucha była.
-Miałem tylko zły sen, to wszystko.- Przyznałem, tuląc ją do siebie mocniej. - Kocham cię, siostrzyczko.- Dodałem ciszej.
-Ja ciebie też, braciszku.- Zaśmiała się. Szkoda, że nie wiedziała, że naprawdę jesteśmy rodzeństwem.
*__* jaram się nowym wyglądem bloga i jaram się rozdziałem ... za dużo jarania się *___*
OdpowiedzUsuńjcuewhcuwehv
Życzę weny xx
Aleee super <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam tego bloga ;)
http://closertotheedge1.blogspot.com/
Kocham Twojego bloga całym sercem :)
OdpowiedzUsuńDaj znać o kolejnym
@Directioner_747