Miłego czytania xx
Hayley's pov.
Siedziałam na marmurowych schodach Kościoła, zastanawiając się nad swoim losem. Nie byłam szczególnie religijna, ale tego dnia coś we mnie kazało mi tu przyjść, choć i tak nie weszłam do środka.
Byłam zmęczona zdarzeniami z ostatnich trzech miesięcy, poczynając od wojny z Red Devils, a kończąc na tym, że przyszłam do Kościoła, bo ktoś chce mnie zabić.
Choć całe Dark starało się uchronić mnie przed osobą, której właściwie nie znaliśmy, ja uczyłam się na swoich błędach i starałam się poprawiać je, jak najlepiej potrafiłam.
Nagle przede mną zatrzymał się czarny Van. Powoli podniosłam się, siadając na miejsce pasażera. Zapięłam pas i skinęłam na chłopaka, by ruszył.
-Pomodliłaś się?- Spytał z uśmiechem, a ja wywróciłam oczami.
-Nie, zrobiłam coś innego.- Odpowiedziałam, wiążąc włosy ciemną gumką. Szatyn uniósł brwi, zerkając na mnie ukradkiem i mocniej zaciskając ręce na kierownicy.
-Co takiego?- Spytał w końcu, nie mogąc wytrzymać tego napięcia.
-Zobaczysz, gdy dojedziemy na miejsce.- Uśmiechnęłam się sama do siebie na myśl o zbliżających się wydarzeniach.
Może wstąpienie do gangu nie było najgorszym pomysłem?
-Wiesz... Już nie mogę się doczekać.- Odpowiedział Jace, tym samym wywołując u mnie większy uśmiech. Wspominałam, że ten facet jest najlepszym, co mnie do tej pory spotkało?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz